Świąteczne skarpetki z reniferami
O reniferach św. Mikołaja mówi się zwykle jak o bajkowych pomocnikach, którzy elegancko suną przez zimowe niebo, ciągnąc czerwone sanie i rozsiewając magię Świąt. Mało kto jednak zastanawia się, skąd właściwie wzięła się ich legenda, dlaczego akurat te zwierzęta stały się ikoną Bożego Narodzenia i jak zmieniały się przez lata, wędrując od ludowych opowieści po popkulturowe supergwiazdy. Pora założyć cieplutkie skarpetki z reniferami i dowiedzieć się nieco więcej o pomocnikach św. Mikołaja. Wbrew pozorom wszystko nie zaczęło się ani na biegunie północnym, ani w wesołych wytwórniach zabawek. Najstarsze tropy prowadzą do nordyckich i syberyjskich kultur, gdzie renifery były zwierzętami totemicznymi, przewodnikami i symbolem siły. W wielu wierzeniach to właśnie one miały pomagać szamanom w przekraczaniu granicy między światami – wędrówka po niebie wcale więc nie była dla nich pomysłem z kreskówki, tylko echem dawnych mitów. Kiedy do tej mieszanki dołożyć zimowy klimat Północy, ciemne noce, zorze polarne i wyobrażenia o niezwykłych stworzeniach zdolnych podróżować szybciej niż wiatr, łatwo zrozumieć, dlaczego właśnie renifery stały się naturalnym towarzyszem postaci rozdającej prezenty. Do tego dochodzi literatura XIX wieku, szczególnie kultowy wiersz A Visit from St. Nicholas, w którym po raz pierwszy pojawiło się osiem imiennych reniferów. To tam wybrzmiały znane dziś imiona jak Dasher, Dancer czy Vixen, które dały początek całej późniejszej tradycji. Z czasem do tej grupy dołączył Rudolf – bohater piosenki z lat 40., który dzięki świecącemu nosowi błyskawicznie trafił do globalnej świadomości. Właśnie tak, trochę przez folklor, trochę przez literaturę i marketing, narodziła się reniferowa drużyna, która od dekad niezmiennie ciągnie sanie Mikołaja przez każdą grudniową noc, a teraz zdobi także zimowe skarpetki w renifery.
Grudniowa noc
A jak te renifery wyglądają poza legendą? W prawdziwym świecie to jedyne jelenie, u których poroże mają zarówno samce, jak i samice, i właśnie ta cecha stała się jednym z argumentów dla żartobliwej teorii, że mikołajowe zaprzęgi najpewniej ciągną... reniferki, bo to one zachowują poroże zimą. Renifery potrafią też biec po śniegu z prędkością, której nie powstydziłby się sportowiec, są niezwykle wytrzymałe i świetnie przystosowane do zimna. Ta ich realna „supermoc” doskonale połączyła się z wyobrażeniami o nadludzkiej szybkości potrzebnej do oblecenia całego świata w jedną noc. Z biegiem czasu renifery stały się nie tylko elementem świątecznego folkloru, ale też swoistym symbolem zimowej życzliwości i wspólnoty. W filmach i książkach często przedstawiane są jako lojalni pomocnicy, którzy mimo mrozu i zmęczenia bez wahania ruszają na kolejne świąteczne misje. Współcześnie funkcjonują na pograniczu mitu i marketingu: zdobią wystawy, reklamy i kartki, a jednocześnie przypominają o atmosferze dziecięcej wiary w to, że nawet w ponure, grudniowe wieczory może wydarzyć się coś niezwykłego. Legendy o reniferach Mikołaja są więc czymś więcej niż sympatyczną opowiastką – to opowieść o wyobraźni, która przekształca zwyczajne zwierzę w symbol ciepła, odwagi i magii, scalając w świąteczną całość dawne tradycje, literackie inspiracje i współczesne potrzeby serc szukających odrobiny światła w zimowej ciemności.