Kolorowe skarpetki z piwem
Skarpetki z piwem mogą stanowić wyraz sympatii do złocistego trunku. Założenie piwnych skarpetek jest też świetną motywacją do poznania sekretów orzeźwiającego napoju. Piwo to jeden z tych wynalazków ludzkości, który powstał trochę przypadkiem, a został z nami na tysiąclecia. Zanim jednak trafi do kufla w postaci złocistego lagera, mętnego pszeniczniaka czy gęstego stouta, przechodzi całkiem skomplikowaną drogę. Wszystko zaczyna się od czterech podstawowych składników: wody, słodu, chmielu i drożdży. Woda stanowi zdecydowaną większość objętości piwa, dlatego jej skład mineralny ma ogromne znaczenie dla smaku. Słód, najczęściej jęczmienny, powstaje z ziaren, które najpierw się namacza, doprowadza do kiełkowania, a następnie suszy. W trakcie kiełkowania aktywują się enzymy, które później podczas zacierania rozłożą skrobię na cukry proste. To właśnie zacieranie jest pierwszym kluczowym etapem produkcji piwa: ześrutowany słód miesza się z ciepłą wodą i utrzymuje w określonych temperaturach, aby enzymy mogły wykonać swoją robotę. Efektem jest słodka ciecz zwana brzeczką. Następnie brzeczkę się filtruje, by oddzielić ją od resztek ziarna, i gotuje z dodatkiem chmielu. Gotowanie nie tylko sterylizuje całość, ale też wydobywa z chmielu goryczkę i aromaty, które nadają piwu charakter. W zależności od momentu dodania chmielu można uzyskać bardziej wytrawny, gorzki profil albo świeże, cytrusowe czy żywiczne nuty. Po gotowaniu brzeczkę szybko się schładza i dodaje drożdże. I tu zaczyna się prawdziwa magia fermentacji: drożdże zjadają cukry i produkują alkohol oraz dwutlenek węgla, a przy okazji tworzą całą paletę związków aromatycznych. W zależności od szczepu i temperatury fermentacji powstaje piwo dolnej fermentacji, jak lager, albo górnej, jak IPA. Po fermentacji młode piwo dojrzewa, klaruje się i nasyca dwutlenkiem węgla, by w końcu trafić do butelek, puszek czy kegów. Choć brzmi to jak proces z laboratoriów, w istocie wiele browarów rzemieślniczych działa na dość prostym sprzęcie, a różnice w detalach technologicznych potrafią diametralnie zmienić efekt końcowy.
Historia piwa
Historia piwa jest niemal tak stara jak historia cywilizacji. Archeolodzy znaleźli ślady warzenia sprzed kilku tysięcy lat w Mezopotamii, a w starożytnym Egipcie piwo było codziennym napojem robotników i elit. Co ciekawe, przez długi czas było bezpieczniejsze od wody, bo proces gotowania i fermentacji eliminował część drobnoustrojów. W średniowiecznej Europie piwo warzono w klasztorach, gdzie dopracowywano receptury i eksperymentowano z dodatkami. To właśnie mnisi przyczynili się do popularyzacji chmielu jako stałego składnika, który nie tylko poprawiał smak, ale też działał konserwująco. W 1516 roku w Bawarii ogłoszono słynne prawo czystości, które dopuszczało do produkcji piwa wyłącznie wodę, słód jęczmienny i chmiel; drożdże dodano do listy później, gdy zrozumiano ich rolę w fermentacji. Dziś świat piwa jest bardziej różnorodny niż kiedykolwiek. Oprócz klasycznych stylów powstają piwa kwaśne fermentowane z udziałem dzikich drożdży i bakterii, potężnie chmielone IPA pachnące tropikalnymi owocami, piwa leżakowane w beczkach po winie czy whisky, a nawet wersje z dodatkiem kawy, kakao, owoców i przypraw. Ciekawostką jest to, że kolor piwa nie zależy od czasu gotowania, lecz głównie od stopnia wypalenia słodu; jasne lagery korzystają z delikatnie suszonych słodów, podczas gdy stouty zawdzięczają swoją barwę mocno palonym ziarnom. Inną interesującą sprawą jest piana, która dla wielu stanowi wyznacznik jakości. Tworzą ją białka ze słodu i dwutlenek węgla, a jej trwałość może zdradzić sporo o składzie i sposobie nalewania. Współczesne browarnictwo łączy tradycję z nauką: kontrola temperatury, czystość mikrobiologiczna i precyzyjne receptury idą w parze z kreatywnością piwowarów. A jednak w swojej istocie piwo pozostaje prostym napojem fermentowanym, który łączy ludzi przy stole, w pubie czy na festiwalu. Może być lekkim orzeźwieniem w upalny dzień albo złożonym trunkiem do degustacji, analizowanym niczym wino. I chyba w tym tkwi jego fenomen: z czterech podstawowych składników można stworzyć niemal nieskończoną liczbę smaków, a każda warka to trochę chemii, trochę rzemiosła i odrobina cierpliwości.