Urocze skarpetki w misie
Wizerunek niedźwiedzia zajadającego się miodem jest jednym z najbardziej utrwalonych motywów kulturowych, obecnym w bajkach, ilustracjach, reklamach i… skarpetkach w niedźwiadki! Słodki, nieco niezdarny miś sięgający łapą do barci wydaje się czymś oczywistym, niemal biologiczną prawdą, która nie wymaga weryfikacji. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej złożona i zdecydowanie ciekawsza niż uproszczony obrazek znany z popkultury. Niedźwiedzie faktycznie jedzą miód, ale nie jest on ani podstawą ich diety, ani produktem, którego aktywnie poszukują z taką determinacją, jak sugerują to opowieści. W naturze niedźwiedź jest wszystkożercą, a jego jadłospis zmienia się w zależności od gatunku, pory roku i dostępności pożywienia. Większość energii czerpie z roślin, owoców, korzeni, traw, a także z owadów i drobnych zwierząt, a w przypadku niektórych gatunków również z ryb czy padliny. Miód pojawia się w tym menu raczej okazjonalnie, jako element towarzyszący czemuś znacznie ważniejszemu, czyli larwom pszczół. To właśnie one są dla niedźwiedzi cennym źródłem białka i tłuszczu, a miód jest niejako dodatkiem, który trafia do pyska przy okazji niszczenia ula lub barci. Co więcej, zdobycie miodu wiąże się z ryzykiem użądleń, które choć nie są dla niedźwiedzia śmiertelnie groźne, stanowią realną niedogodność, dlatego zwierzęta te nie traktują uli jako łatwego i oczywistego źródła pożywienia. W naturalnych warunkach dzikie pszczoły są trudne do odnalezienia, a ilość miodu, jaką można w ten sposób zdobyć, nie zawsze rekompensuje wysiłek i ryzyko. Skarpetki w misie i opowieści o niedźwiadku kochającym miód są więc przede wszystkim nawiązaniem do popkultury, a nie stricte do zwyczajów zwierząt.
Niedźwiedź i miód
Skąd więc wziął się mit niedźwiedzia i miodu, skoro w rzeczywistości nie jest to aż tak istotny element jego diety? Dużą rolę odegrały tu obserwacje ludzi oraz fakt, że niedźwiedzie, jeśli już odkryją pasiekę lub barcie blisko ludzkich siedzib, potrafią wracać w to miejsce regularnie, bo jest to źródło skoncentrowanej energii. Takie sytuacje były zapamiętywane, opowiadane i z czasem przeradzały się w uogólnienie, które trafiło do folkloru i literatury. Bajki i opowieści dla dzieci dodatkowo wzmocniły ten obraz, bo miód jako symbol słodyczy i przyjemności doskonale pasował do łagodnego, przyjaznego wizerunku misia. W rzeczywistości niedźwiedzie są zwierzętami niezwykle pragmatycznymi i elastycznymi, jeśli chodzi o zdobywanie pożywienia, a ich dieta jest wynikiem milionów lat adaptacji do zmiennych warunków środowiskowych. Jedzą to, co jest dostępne i najbardziej opłacalne energetycznie w danym momencie, dlatego potrafią korzystać zarówno z jagód, żołędzi czy orzechów, jak i z owadów, ryb czy resztek pozostawionych przez inne drapieżniki. Miód nie ma dla nich szczególnego, emocjonalnego znaczenia, jakie przypisujemy mu my, ludzie, i nie jest traktowany jako przysmak w ludzkim rozumieniu tego słowa. To raczej kaloryczny bonus, który czasem pojawia się na drodze niedźwiedzia. Co ciekawe, utrwalony mit bywa problematyczny, bo prowadzi do błędnych przekonań na temat zachowania tych zwierząt i może sprzyjać nieodpowiedzialnemu dokarmianiu lub próbom przyciągania ich w pobliże domów. Zrozumienie, że niedźwiedzie nie są pluszowymi miłośnikami miodu, lecz dzikimi, inteligentnymi zwierzętami kierującymi się instynktem i rachunkiem energetycznym, pozwala spojrzeć na nie z większym szacunkiem i realizmem. A sama prawda, choć mniej cukierkowa niż bajkowy obrazek, okazuje się znacznie bardziej fascynująca niż słodki mit.